Witam! :)
Oto pierwszy post na moim blogerze na którym będę zamieszczać swoją działalność twórczą.
Poniżej parę moich pierwszych tworów, mam nadzieję, że się spodobają ;)
***
Codziennie marzę. Marząc, trafiam do swojego małego, idealnego świata.
Jednak gdy otwieram oczy, i widzę szarą rzeczywistość...
Płaczę. Jedna łza, jedno niespełnione marzenie, stracona nadzieja.
I uczucie, że nigdy nie będę szczęśliwa... że już nic nie można zrobić.
W sercu została jedynie pustka. Milczeniem, sztucznym uśmiechem udaję, że jest dobrze.
Udaję, że wszystko jest w jak najprawdziwszym porządku. Każdy mi wierzy.
Nikt nie wnika, co tak naprawdę się dzieje. Co się dzieje w moim sercu.
Po policzku spływa kolejna łza. Rozmyty tusz jest jedyną oznaką, że coś jest nie tak.
Szybko zostaje starty. Nikt nie może się dowiedzieć, że jestem słaba.
Nie pozostawiliby na mnie suchej nitki. Może to wina choroby psychicznej, depresji?
Co z nią nie tak? Ale nikt nie pomyślałby, aby podejść. Przytulić, wysłuchać i pocieszyć.
Zamknięta w sobie, z codzienną maską szczęśliwej dziewczyny i słuchawkami w uszach wychodzę z domu.
Idąc widzę roześmiane nastolatki, szczęśliwe pary, rodziny... Czemu ja nie mogę taka być?
Choć z dużą ilością problemów, mieć szczery uśmiech na twarzy?
Inni wybierają drogę śmierci. Ja nie chce umierać... Choć dla mnie smutny, świat jest zbyt piękny.
Tęskniłabym za widokiem znajomych. Za zapachem ulubionych kwiatów. Widokiem tęczy. Za moim wiernym psem.
Za rodzicami. Nie miałabym odwagi, by się zabić.
Jedyne co mi zostało to żyć dalej.
I czekać na człowieka, który mnie zawsze wysłucha. Dla którego będę najważniejsza, dla którego będę
jego całym, małym światem.
***
Dziękuję wszystkim za ignorancję wobec mnie.
Za brak wsparcia, pocieszenia, zrozumienia.
Dziękuję za wyśmiewanie i wmawianie mi, że do niczego w życiu nie dojdę.
Teraz dzięki wam, mogę z satysfakcją stwierdzić, że daliście mi motywację.
Motywację, która mnie zaprowadziła na szczyt, a was w odmęty biedy.
Dzięki której znalazłam prawdziwych przyjaciół.
Dzięki której wiem, że nie należy się poddawać.
Dzięki której wiem, że byliście i jesteście...
Największymi, podłymi dupkami, dzięki którym wygrałam szczęśliwe życie.
***
Jedna szpileczka, po drugiej...
Mówią, że to bujda ale ja mam nadzieję, że coś w tym jest.
Jestem nieśmiała, nie odzywam się. To moja jedyna szansa.
Trzecia szpilka wbija się w wełnianą rękę.
Ból za ból, cierpienie za cierpienie.
Łza spływa po policzku. Co ja wyrabiam? Co się ze mną dzieje?
Obracam małą laleczkę w dłoniach.
Wspominam lata wyśmiewania się ze mnie, głupich żartów i docinek.
Ostatnią szpilkę wbijam w "serce" laleczki.
Ból zelżał, poczułam się lepiej...
Następnego dnia przychodzę do szkoły.
Cisza odbiła się po korytarzach.
Co się stało? Zamyśliłam się.
Podeszłam do tablicy ogłoszeniowej.
"Zara M. zginęła w tajemniczych okolicznościach. Pogrzeb w czwartek godzina 9.00"
Moja udręka i cierpienie się skończyło.
Uśmiechnęłam się.
Niby mała laleczka, a tyle potrafi...