piątek, 15 listopada 2013

Śmierć

Eloszki. :)
Daję wam kolejną porcję mojej twórczości.

Wiatr rozwiewa mi włosy. Płaczę.
Wspominam wszystkie chwile udręki.
Wyśmiewanie mnie, poniżanie... złamanie serca.
Być może... To by tak nie bolało... gdyby nie robiliby to ludzie, których kochałam.
Którym ufałam bezgranicznie.
Zaciskam pętle na szyję.
Ostatni raz wspominam bliskich. Ostatni raz przypominam sobie jak wszyscy się ode mnie odwrócili.
Ocieram łzy.
Robię krok do przodu.
To już koniec.
***
Przychodzę na łąkę. Zbieram kolorowe, polne kwiatki.
Czerwone, niebieskie, żółte... Uśmiecham się.
To tutaj najczęściej się z nim bawiłam. Spojrzałam na mój bukiecik.
Następnie podchodzę do drzewa, u pnia którego stoi mały kopczyk.
Położyłam mój mały, kolorowy bukiecik. Łzy spłynęły mi po twarzy.
Tyle spędzonych chwil razem... Tyle wspomnień...
"Tęsknie mój mały futrzaku. Zawsze będziesz w moim sercu." rzekłam.
Ostatni raz spojrzałam na mały grób, po czym odeszłam ścierając łzy.

czwartek, 14 listopada 2013

Uśmiech

Witam. 
Poniżej kolejna porcja moich fanaberii :)

Siadam na łóżku. Myślę.
Wyobrażam sobie świat jako szachownicę.
Każda figura ma swoje określone zadanie i możliwości, tak jak człowiek.
Pionek-osoba o przeciętnych możliwościach. Chociaż robi mało, jednak coś robi.
Skoczek-osoba posiadająca pieniądze o poszerzonych możliwościach, mająca wykształcenie lub spryt.
Hetman-Dużo pieniędzy. Biznesmen, bądź artysta.
Wieża-Człowiek wykształcony. Otacza go czarno-biały świat, nie widzi odcieni szarości.
Goniec-artysta z dużą wyobraźnią.
Król-Prezydent, gwiazda, osoba, która czymś się wybiła.
Słowem. Każdy jest z nas jest pionkiem w beznadziejnej grze, robimy co możemy ale i tak wszyscy skończymy tak samo.
***

Wyglądam za okno. Widzę ciemność w której wyróżniają się światła lamp i gwiazd.
Łza spływa mi po policzku. Minął kolejny dzień. Kolejny dzień bólu, tęsknoty i cierpienia.
Kładę się na łóżku, po czym zwijam się w kłębek.
Przypominam sobie wszystkie dni, kiedy byłam szczęśliwa.
Urodziny, wygłupy z przyjaciółmi, chwilę z nim...
Zdaję się sobie sprawę, że część z tego już nie wróci.
Ludzie pojawiali się w moim życiu, a następnie znikali.
Zostali tylko Ci, których uważam za swoich przyjaciół.
Uśmiechnęłam się. Dzięki nim, jestem jeszcze na tym świecie.

środa, 13 listopada 2013

Nowy początek...

Witam! :)
Oto pierwszy post na moim blogerze na którym będę zamieszczać swoją działalność twórczą.
Poniżej parę moich pierwszych tworów, mam nadzieję, że się spodobają ;)
***
Codziennie marzę. Marząc, trafiam do swojego małego, idealnego świata.
Jednak gdy otwieram oczy, i widzę szarą rzeczywistość...
Płaczę. Jedna łza, jedno niespełnione marzenie, stracona nadzieja.
I uczucie, że nigdy nie będę szczęśliwa... że już nic nie można zrobić.
 
W sercu została jedynie pustka. Milczeniem, sztucznym uśmiechem udaję, że jest dobrze.
Udaję, że wszystko jest w jak najprawdziwszym porządku. Każdy mi wierzy.
Nikt nie wnika, co tak naprawdę się dzieje. Co się dzieje w moim sercu.

Po policzku spływa kolejna łza. Rozmyty tusz jest jedyną oznaką, że coś jest nie tak.
Szybko zostaje starty. Nikt nie może się dowiedzieć, że jestem słaba.
Nie pozostawiliby na mnie suchej nitki. Może to wina choroby psychicznej, depresji?
Co z nią nie tak? Ale nikt nie pomyślałby, aby podejść. Przytulić, wysłuchać i pocieszyć.

Zamknięta w sobie, z codzienną maską szczęśliwej dziewczyny i słuchawkami w uszach wychodzę z domu.
Idąc widzę roześmiane nastolatki, szczęśliwe pary, rodziny... Czemu ja nie mogę taka być?
Choć z dużą ilością problemów, mieć szczery uśmiech na twarzy?

Inni wybierają drogę śmierci. Ja nie chce umierać... Choć dla mnie smutny, świat jest zbyt piękny.
Tęskniłabym za widokiem znajomych. Za zapachem ulubionych kwiatów. Widokiem tęczy. Za moim wiernym psem.
Za rodzicami. Nie miałabym odwagi, by się zabić.

Jedyne co mi zostało to żyć dalej.
I czekać na człowieka, który mnie zawsze wysłucha. Dla którego będę najważniejsza, dla którego będę
jego całym, małym światem.
***
Dziękuję wszystkim za ignorancję wobec mnie.
Za brak wsparcia, pocieszenia, zrozumienia.
Dziękuję za wyśmiewanie i wmawianie mi, że do niczego w życiu nie dojdę.
Teraz dzięki wam, mogę z satysfakcją stwierdzić, że daliście mi motywację.
Motywację, która mnie zaprowadziła na szczyt, a was w odmęty biedy.
Dzięki której znalazłam prawdziwych przyjaciół.
Dzięki której wiem, że nie należy się poddawać.
Dzięki której wiem, że byliście i jesteście...
Największymi, podłymi dupkami, dzięki którym wygrałam szczęśliwe życie.
***
Jedna szpileczka, po drugiej...
Mówią, że to bujda ale ja mam nadzieję, że coś w tym jest.
Jestem nieśmiała, nie odzywam się. To moja jedyna szansa.
Trzecia szpilka wbija się w wełnianą rękę.
Ból za ból, cierpienie za cierpienie.
Łza spływa po policzku. Co ja wyrabiam? Co się ze mną dzieje?
Obracam małą laleczkę w dłoniach.
Wspominam lata wyśmiewania się ze mnie, głupich żartów i docinek.
Ostatnią szpilkę wbijam w "serce" laleczki.
Ból zelżał, poczułam się lepiej...

Następnego dnia przychodzę do szkoły.
Cisza odbiła się po korytarzach.
Co się stało? Zamyśliłam się.
Podeszłam do tablicy ogłoszeniowej.
"Zara M. zginęła w tajemniczych okolicznościach. Pogrzeb w czwartek godzina 9.00"
Moja udręka i cierpienie się skończyło.
Uśmiechnęłam się.
Niby mała laleczka, a tyle potrafi...